erdbeerpflanzen bruno vohringer, rozsady i jabłka opinia

Wróciłeś z pracy za granicą? Opisz swoje wrażenia.
quask1
Posty: 2
Rejestracja: 07 sty 2012, 11:36

erdbeerpflanzen bruno vohringer, rozsady i jabłka opinia

Postautor: quask1 » 09 sty 2012, 02:39

Wybraliśmy się na rozsady truskawek i zbiór jabłek do tejże firmy w Hefighofen. Oto ocena i spostrzeżenia.

Mieszkanie
Trafiliśmy pod dość sporą halę magazynową, w której były wydzielone mieszkania.
Pokoje nawet do 10 osób, na taką bandę przypadają 1-2 małe lodówki i ze 2 kuchenki elektryczne, 2 palniki każda. W pokojach na dole trochę grzyba, na górze znów podczas deszczu krople strasznie tłuką w blachę a gdy słońce mocniej przyświeca robi się gorąco.

Minusem jest to, że pokoje nie są zamykane, zdarzyła się nawet sytuacja kiedy jacyś byli pracownicy, którzy z dnia na dzień uciekli do innej firmy wrócili po swoje rzeczy i łazili sobie po pokojach. Sanitariat był ok, jednak w kontenerze obok budynku ponieważ wewnątrz nie było ciepłej wody (szef nie kupuje oleju opałowego, nie wiadomo czemu). Żadnego wyposażenia w pokojach oprócz szafek, tak więc jeśli się tam wybieracie bierzcie wszystko co się da. Instalacja elektryczna nie jest przygotowana na obciążenia ze strony kuchenek elektrycznych, toteż jeśli więcej osób zdecyduje się podgrzać coś albo zaparzyć herbatę, wywala bezpiecznik.
Generalnie warunki słabe jak ze 3eu/dzień co ma niby stanowić opłaty licznikowe.

Dojazd do pracy

W najlepszym wypadku w przeładowanym busie (9 miejsc a pasażerów do 15) w gorszym przejażdżka na przyczepie za unimogiem (pod plandeką co by się polizei nie czepiło) generalnie chyba bydła nawet w takich warunkach przewozić nie można, wewnątrz przyczepy rzędy ławek, przykręconych do podłogi, takich jak w ogródku pod knajpą. w razie jakiegoś wypadku, nawet przy niewielkiej szybkości myślę, że są ofiary śmiertelne. Czasem zdarzy się też przejażdżka w skrzyni na jabłka na przyczepce traktora.

Praca
I tutaj już zaczynają się problemy.

Rozsady - (wąskie rządki-wykopujesz sadzonki widłami i pakujesz do worka, szerokie rządki-jedzie traktor z maszyną i trzeba tylko czyścić sadzonki i pakować do worków) sadzonek nie ma (po prostu nie wyrosły), pracownicy nie poinformowani o niczym przyjeżdżają i okazuje się, że na wejściu chyba z 3 dni pauzy. Potem rozpoczyna się szukanie sadzonek, praca dorywcza, jak jest zamówienie to robimy, jak nie ma to siedzimy (o pracy bądź jej braku dowiadujemy się rano gdy czekamy na to żeby jechać do pracy). Przeszukiwanie pól, bo na 10 wykopanych sadzonek 2-4 nadaje się aby włożyć je do worka.
Gdy maszyna wykopuje sadzonki trzeba je dokładnie wybierać (tam gdzie nie wykopie trzeba dokładnie wszystko wykopać widłami lub w jakiś inny sposób), co powoduje stratę czasu a co za tym idzie i pieniędzy.

SZEFOSTWO CHCE ABY PRACA ZOSTAŁA WYKONANA JAK NAJDOKŁADNIEJ CO KŁÓCI SIĘ Z ZAŁOŻENIEM PRACY NA AKORD, MOIM ZDANIEM POWINNA BYĆ TO PRACA GODZINOWA.

Czasem pracujemy w deszczu lub po deszczu, ziemia to glina więc korzenie są kulami błota za co szef robi problemy.
Generalnie robota nie jest ciężka ale od obrywania pędów i oczyszczania z ziemi niektórzy mieli problemy z nadgarstkami i dłońmi.
Generalnie sam szef traktuje ludzi jak niewolników, którzy za swoją pracę i tak dostają za dużo kasy. Potrafi się drzeć, rzucić worek na ziemię z okrzykiem ZAHLEN (gdy sadzonki są źle policzone), ogólnie facet nieprzyjemny, w ogóle jego bezustannie wykrzywiona mina zdradza całe podejście do pracownika i tej pracy. Przy każdym oddawaniu skrzynki sadzonek jest wyciągany jeden worek, w którym liczone są sadzonki, o ile brakuje jednej nie jest źle, ale jeśli jest jedną za dużo już powstaje problem (tylko gdy liczy szef, szefowa i jeden z pracowników etatowych generalnie są ludźmi i przymrużają oko)

Zarobki przy zbieraniu sadzonki w porywach wynosiły 50eu/dzień i dwie osoby, od tego odbijcie sobie jeszcze 2x3eu za mieszkanie, nie wspominam już, że w te dni które "udało nam się zarobić" pracowaliśmy po 12-13 godzin, tak więc wyjdzie jakieś 22 eu na osob e za 12 godzin pracy, pozostawię bez komentarza, powiem tylko, że takich dni było naprawdę niewiele, a codzienne zarobki kształtowały się w granicach kilkunastu euro na osobę za 7-8 godzin pracy.

Dopiero pod koniec sezonu sadzonkowego uwierzyłem, że można na tym zarobić, ponieważ gdy korzenie sadzonek już podrosły dwóm osobom udaje się zebrać 10 worków (26 sztuk w każdym) sadzonek w jakieś 15 minut, co kształtowałoby zarobki na poziomie 8eu/godzina (za jeden worek mamy płacone 0,41eu), nawet jeśli nie macie zapału do pracy zbierzecie 10 worków w 20 minut co i tak daje ok 6eu/godzina.

GENERALNIE W SEZONIE 2011 SADZONKI TRUSKAWEK TO JEDEN WIELKI NIEWYPAŁ,
nam udało się zarobić 250eu/osoba, miesiąc tej nędznej roboty.
Może gdybym trafił na inny sezon przekonałbym się do tej pracy ale gdy prawie codziennie pracowaliśmy 5-6 godzin i zarabialiśmy przez ten czas po 10-15eu no to sam się sobie dziwie jak ja tam tyle wytrzymałem.
Nigdy nie pracowaliśmy na hali przy sadzonkach, raz frajersko ale jakieś 3 minuty bo przepakowywaliśmy sadzonki ze skrzynek w worki

Inne prace godzinowe (5eu/godzina).

Obrywanie kwiatków z niedawno posadzonych truskawek, praca z nosem przy ziemi, szefowa wymaga wykonania tego dokładnie i szybko! Gdy starasz się być dokładny i zostajesz w tyle szefowa patrzy, gdy robisz to tak jak inni, zostają za tobą niedociągnięcia i też jest problem, gdyby nie wszechobecne poganianie nie trzeba by było poprawiać tych robót.
Plewienie pola za pomocą ciężkiej haczki (motyki jak kto woli), praca dość ciężka czasem w upale. Co drobniejsze dziewczyny niestety nie dawały sobie za dobrze rady.
Plewienie ręczne. Szlag trafia jak trzeba wyrwać pas chwastów o szerokości 0,5m i długości pewnie ze 100, ale generalnie nie jest to takie ciężkie, choć potrafią boleć plecy, nogi i ręce

Prace te nie mają zbyt wiele wad więc nie ma się nad czym rozwodzić, generalnie było ok, całość tych prac trwała niedługo, może 8 dni roboczych, tak więc nawet jeśli komuś nie idzie to przetrzyma ten czas.

Jabłka

Na początku praca dla pracowników etatowych, dla tych, którzy już wcześniej mieli z tym do czynienia. Czyli gdy wszyscy jadą na truskawki albo siedzą w pokojach bo pracy nie ma, Ci pracownicy jeżdżą sobie na jabłka i dorabiają na godzinach (jest to podyktowane tym, że wcześnie dojrzewających odmian jest po prostu niewiele więc nie opłaca się tam ściągać wszystkich ludzi).
Dopiero jakoś po pierwszym tygodniu września wszyscy pracownicy zaczynają zbiory. Gdy rozpoczęła się ta praca zaczęły się też zarobki. Jeśli ktoś przy tym pracował pewnie wie jak to wygląda.
Praca lekka, zbiory do 11 godzin max.
Problemem w tym wypadku jest brak sprzętu, oraz nieodpowiednie przycięcie drzew co skutkuje tym, że jabłko potrafi wisieć ok 3m lub więcej nad ziemią i nie ma żadnej drabiny lub czegoś podobnego a łażenie po skrzynkach na przyczepie niby nie jest trudne ale gdy jest mokro to średnio bezpieczne, gdy coś zostawiliście szefowa przejdzie za wami i przypomni. Mało jest też kółek do mierzenia jabłek (jedno na grupę, czyli 6 osób), co jest zupełnie niezrozumiałe, bo nie jest to przecież rzecz droga.


Jest również wiele dziwnych sytuacji towarzyszącym codziennemu życiu tam. Np. matka szefa zażyczyła sobie, że należy wyplewić część ogródka przy ulicy i mają to zrobić ludzie, jesteśmy o tym informowani poprzez jednego z etatowych pracowników a jeśli tego nie wykonamy to nie dostaniemy samochodu żeby pojechać na zakupy. Podobna zagrywka była ze sprzątaniem pokoju w którym ludzie ze zbioru truskawek zostawili chlew (żarcie w lodówce, szafkach, syf na podłodze). W ogóle gdy już niektórzy zaczęli wracać do domów z powodu nędznych zarobków i pracowników zaczynało brakować to jakieś dziwne gadanie występowało ze strony szefostwa, że nie można jechać do domu, że szef nie puści, nie wypłaci kasy… Poza tym z tydzień przed rozpoczęciem zbioru jabłek okazało się, że nadal jest kilka osób za dużo i będzie trzeba je zwolnić, dziwne straszenie, że tych co najwolniej obrywają kwiatki z truskawek albo najwolniej plewią będzie trzeba zwolnić, straszenie tym zwolnieniem i tak dalej, później brak decyzji kto, jakieś losowanie, potem okazuje się, że wylosowano nie tych co trzeba i jednak będzie decyzja, sytuacja dosłownie chora.


Jeśli chodzi o pracowników których tam spotkacie:

Szef – osoba generalnie niemiła, pracownik jest jego niewolnikiem, nawet nie patrzy Ci w oczy, ani nie odpowie na durne guten morgen. Choć nie powiem zdarzały mu się ludzkie przebłyski jak choćby zaproszenie nas do biura na oglądanie meczu Polska-Niemcy czy walki Adamek vs. Kliczko, podobno na koniec wyprawił imprezę ale ja nie dotrwałem, musiałem wrócić bo bym tam zwariował.
Szefowa (Pani Agnieszka werbująca ludzi do pracy w Polsce)- osoba sympatyczna i pomocna, a w szczególności uprzejma, nawet gdy musi zwrócić Ci uwagę, młoda kobitka, raz nawet zaprosiła nas do klubu na imprezę i fundowała alkohol. Generalnie spoko babka, choć nie lubi jak jej zawracać gitarę 10 razy tym samym. Oczywiście jak każdemu szefowi zdarzy jej się unieść głos i zrobić coś co wkurzy pracowników, ale ogólnie jest ok. Ona była pomysłodawcą całego losowania pracowników do zwolnienia, co było po prostu śmieszne.
Polski pracownik etatowy – w porządku gościu ale generalnie woli się nie narażać szefowi a kontakty z nim ogranicza do niezbędnego minimum (pracujemy, nie pracujemy, jeśli tak to gdzie i co) jeśli mówi, że coś załatwi to nie załatwi i generalnie nie ma go po co prosić o to żeby powiedział coś szefowi itp. Ja tam generalnie go rozumiem bo nieźle sobie zarabia i mu tam dobrze więc po co ma się narażać.

Zwrot kaucji (60eu) nastąpił po jakimś tygodniu od naszego przyjazdu, tak więc lepiej nie przyjeżdżajcie bez kasy licząc na szybki zwrot tej kaucji. Przyjechało tam też dwóch chłopaków z opóźnieniem i po jednym dniu pracy po prostu stwierdzili, że nie będą tu pracować (po odliczeniu mieszkania zarobili chyba z 2 euro na dwoje, pracowaliśmy chyba 2 godziny i tego dnia praca się skończyła). Mimo ich starań kaucja nie została im zwrócona, dodatkowo gdy nie dołączyli się do żadnego innego pokoju a zajęli nowy szefowa przez telefon kazała im powiedzieć, że mają się przenieść do innego a jak nie to niech wyp… spać na podłodze (nie potrafię dokładnie przytoczyć ale coś w ten deseń), całą rozmowę słyszeliśmy, ponieważ siedzieliśmy akurat wtedy dość blisko słuchawki. W ogóle gdy już niektórzy zaczęli wracać do domów z powodu nędznych zarobków i pracowników zaczynało brakować to jakieś dziwne gadanie występowało ze strony szefostwa, że nie można jechać do domu, że szef nie puści, nie wypłaci kasy…

Przedłużenie umowy

Jeśli już zostaniecie na jabłka to przedłużeniem umowy nie będzie, jak by się mogło wydawać, 7 czy 10 dni ale miesiąc, do końca października, lepiej o tym wiedzieć zanim się tam pojedzie

Podsumowując całą pracę w tym miejscu. Jestem cholernie niezadowolony z tego, że nie rozpętałem jakiegoś buntu gdy zdarzały się zarobki po 5eu na dzień od tego trzeba odjąć jeszcze mieszkanie a zdarzało się, że pracowaliśmy po 3-4 godziny na to durne 5eu. Praca powinna być płatna od godziny a nie akordowo. Brak organizacji jest deprymujący, szef wieczorem nie udzieli żadnej informacji a dopiero rano, gdy już zjedliśmy śniadanie i przygotowaliśmy się, okazuje się, że dziś wolne, sytuacje odwrotne też się zdarzają, np. umowa jest taka, że jeden z etatowych pracowników ma nas obudzić odpowiednio wcześnie, bo rano okaże się czy będziemy pracować. O 7.30 wpada gość nas budzić i mówi, że za 15 minut mamy być gotowi na placu przed halą. Na około 5 tygodni pracy przy sadzonkach było jakieś 1,5 tygodnia wolnego. Dopiero prace godzinowe pozwalają uwierzyć w jakiekolwiek zarobki. Podobno ten jeden sezon od bardzo dawna był tak kiepski jeśli chodzi o te sadzonki, nie potrafię ocenić na ile to prawda. Na jabłkach trochę się odkułem ale niewiele, bo postanowiłem wrócić do domu, podobno Ci, którzy zostali do końca października zarobili po 2400eu za 3 miesiące ale nie jestem w stanie zweryfikować czy mówili prawdę, czy po prostu wstydzili się przyznać, że niepotrzebnie tam zostali. Jestem w 100% pewien, że więcej się tam nie pokażę.

quask1
Posty: 2
Rejestracja: 07 sty 2012, 11:36

Re: erdbeerpflanzen bruno vohringer, rozsady i jabłka opinia

Postautor: quask1 » 09 sty 2012, 02:48

w wypowiedzi małe rozbieżności co do czasu pracy, generalnie pracowaliśmy po 5-8 godzin dziennie, zarobki od 10-15eu.

Mam nadzieję, że moja wypowiedź się przyda.

monisia984
Posty: 3
Rejestracja: 09 kwie 2012, 20:50

Re: erdbeerpflanzen bruno vohringer, rozsady i jabłka opinia

Postautor: monisia984 » 16 kwie 2012, 14:01

Wybieram się do tejże firmy na zbiór truskawek. Mam pytanie dotyczące ilości osób na sezonie oraz czy jest tam parking, bo wybieram się swoim samochodem?

Adam
Posty: 2
Rejestracja: 09 mar 2012, 22:10

Re: erdbeerpflanzen bruno vohringer, rozsady i jabłka opinia

Postautor: Adam » 17 kwie 2012, 12:37

Wszystko zależy do jakiego pracodawcy się trafi.Ja od kilku lat jeżdżę zbierać jabłka nad jeż.Bodeńskie i nie narzekam. Najważniejsze żeby to nie był wielki kołchoz bo tam jest naprawdę ciężko.W niewielkim gospodarstwie jest ok.Wracasz z pracy a szef czeka przy furtce z sznapsem.W sobotę dostajesz butlę i obiad Za mieszkanie nie płacisz a stawki godzinowe takie jak u innych.Jestem zadowolony.

Agnieszka
Posty: 4
Rejestracja: 04 mar 2011, 22:50

Re: erdbeerpflanzen bruno vohringer, rozsady i jabłka opinia

Postautor: Agnieszka » 04 maja 2012, 23:17

Do P.monisi.
Z zaparkowaniem auta nie bedzie problemu.Bedzie ok 70osob.

Do quask,jesli tu jeszcze zaglada.
Przyznaje ze sezon nie nalezal do najlepszych(warunki atmosferyczne na to nie pozwolily,biorac pod uwage majowe mrozy) ale kto chcial to i tak zarobil.Poza tym przyjezdzajac z dziewczyna ktora nie potrafi schowac 26 sadzonek do worka bo jej sie wszystko rozsypuje i liczy kazdy peczek 20 razy....Z cala sympatia do was...nie mogles liczyc na wiekszy zarobek.Poza tym zaliczki zmniejszyly rowniez wasze konta a zwlaszcza ta na zakup (i tak nie kupionego super laptopa)
Pomylily Ci sie rowniez troche fakty,bo zjechaliscie do Polski tylko dlatego ze rozpoczynaliscie studia i nie mogliscie dluzej zostac wiec nie wiem co miales na celu piszac ze zjechales bo bylo ci az tak zle...ale mniejsza o to...
A nawiazujac do szefa...to nie zatrudnia pracownikow po to by caly czas im sie klaniac i sie do nich co chwile usmiechac ale to nie znaczy ze nie ma do nich szacunku.

Pozdrawiam.Zycze powodzenia na studiach.


meble kuchenne 4 poziom opinie

Wróć do „Wrażenia z pracy”

Created by Matti from StylesFactory.pl and Warlords of Draenor
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl
 

 

cron